Oj, dużo by pisać o tej Parze... Urocza Małgosia i zakochany w Niej bez pamięci Łukasz - z widoczną wzajemnością :D W trakcie przygotowań c.a. czterdzieści osób w małym mieszkanku na Stołczynie ( w tym my i dwóch kamerzystów) i wszyscy się zmieścili! Lało niemiłosiernie i nagle przed wyjściem do kościoła wyszło przepiękne słońce, które świeciło aż do przybycia na wesele. Na weselu przy akompaniamencie ERA-BAND (polecamy!) praktycznie nie było osób siedzących przy stołach - prawie wszyscy szaleli na parkiecie i to od pierwszego tańca. Plener natomiast... Nasz rekord absolutny - 10 godzin i wciąż pojawiały się nowe pomysły! mam wrażenie, że nie tylko my NIE byliśmy zmęczeni, ale Młodzi również. Zakończenie pleneru też było niecodzienne: kupowanie pierogów ruskich w NETTO nie należy przecież do plenerowych standardów ;)
P.S. I tańczyłam z Panem Młodym! :)